Miesiąc: Listopad 2014

wyjdź.

wyjdź.

chciałabym Wam powiedzieć coś bardzo ważnego. jestem człowiekiem. wstaję co dzień rano, zaparzam herbatę, robię śniadanie. zaczynam pracę. kończę pracę. robię obiad. chwilę odpoczywam, bo Gabryś jest już duży i nie chodzimy jak w zegarku. Mam ten dom, mam piękny stół, talerz, a na nim ozdobione babeczki. i mogłabym je robić tylko dla Mata, ale nie robię, bo mam też rodzinę. rodzinę, która nas odwiedza, dla których lubię je upiec, i włożenie do nich kolorowego patyczka nie czyni mnie gorszą, bo mnie stać, bo mam pieniądze, bo się nimi chwalę (…). Sama pracuję od dziewiętnastego roku życia, nie chodziłam na imprezy, pracowałam z rana, pracowałam wieczorami. wszystko z Matem. i wiem, że nie są pieniądze szczęściem, a są osoby, które nas otaczają. i powiem Wam, że jestem człowiekiem, zwykłym człowiekiem. Śpię, pracuję, kocham. lubię śpiewać w aucie i przy gotowaniu. oglądam co dzień niebo i co dzień na nowo mnie zaskakuje.
Wyjdźmy szczęściu naprzeciw, nie narzekajmy, że ktoś ma lepiej, ktoś gorzej. zróbmy coś, co namaluje uśmiech na twarzy drugiej osoby, zróbmy coś, aby mieć lepiej, może ciut lepiej, ale na tyle dobrze, aby dostrzec w tym szczęście.
budzę się nocą, skurcze, obracam się z boku na bok i myślę, że to już. już za chwilkę, kiedy będzie już z nami. i jestem pewna, pewna, że napiszę, iż mam szczęście. i będę się tym dzielić, aby ktoś z drugiej strony, zobaczył i zrozumiał, że to szczęście jest na wyciągnięcie naszej ręki.

 

i niech mnie ktoś uszczypnie, bo sama nie wierzę w to wszystko co mnie otacza.

leśna rodzinka.

leśna rodzinka.

malutki kącik pokoju Gabrysia.
chciałabym Wam przedstawić nowych przyjaciół rodziny, ciut nietypowych, lecz na pewno pokochanych od samego zapukania do drzwi domu. widziałam wiele przytulasów gdzieś w świecie internetu, jednak po natrafieniu na Pracownia Uroczysko oczy nie przestawały się uśmiechać. pięknie wyszyte, ze swoją historią, którą tworzy wykonanie, oraz przywieszka z krótkim życiorysem. misie wyłapaliśmy ze strony, a sarenka, wilk oraz lis wykonano na zamówienie. dla wszystkich miłośników leśnych klimatów.
jak Wam się podoba? czy sami tulilibyście do snu takie misie? lubię rękodzieło, a z tego, aż płynie serce w nie włożone. mają duszę, mają to coś nad czym dorosły człowiek zatrzymuje się, wraca do chwil dzieciństwa. myślę, że będą to dobrzy towarzysze dla Gabrysia, dumnie wyczekują w domkach, wykonanych przez mego zdolnego męża, na Jego przyjście. przy nich człowiek na nowo staje się dzieckiem.

 

 

 

 

 

 

 

będę mamą.

będę mamą.

będę mamą – z tą myślą budzę się i zasypiam. tą myślą żyję, oddycham, spoglądam na świat. życie, które nie jest życiem sprzed roku, czterech lat. jest życiem, do którego moja wyobraźnia nie sięga. bo jak można być szczęśliwym, kiedy porywa się na śmierć, traci wszystko.. dom? porywa na śmierć nie myśląc, że jest ktoś, dla kogo warto żyć, walczyć w tym toksycznym świecie? wtedy się budzę. w miętowej pościeli zawinięta w kłębek i z kłębkiem myśli “co tu robię”..
jesteś przy mnie. zawsze byłeś, choć brakło mi odwagi do walki. gdzie była wyobraźnia porywając się na życie..? a teraz. mam sześciomiesięczne serce pod sercem, ciebie, turkusowy dom, trzy koty i psa. mam dwadzieścia trzy lata i dwadzieścia trzy skarpety nie do pary, pokoje usnute motylami, zasłony pełne kwiatów. pijam herbatę z dzbanka w błękitne niezapominajki i rozrzucam kasztany w każdy zakątek tego miejsca. i choć umarłam i obudziłam się, choć na ręce mam mleczne blizny, upadam i wciąż wstaję, to mam szczęście, mam wielkie szczęście, bo mam ciebie. dla ciebie chcę żyć, z tobą chcę witać każdą naszą jesień.