Miesiąc: Maj 2015

ławice śledzików.

ławice śledzików.

jak mama, mam tak. lubię te malutkie paluszki, którymi sięgasz poznawać świat. czas płynie nam w ławicach śledzików i gdyby ktoś zapytał czy to normalne, odpowiem nie, bo takie dziwy można zobaczyć tylko pod dachem indiańskiego tipi. i niebo jest nasze, chmury zwinięte w watę cukrową, o i te słońca na tarasie wychodzące z drewnianych donic.
nasz świat schowany jest w Twoich dłoniach.

 

poranki.

poranki.

poranki są puchatkowe. budzę się z pierwszymi promieniamy słońca, a tuż obok wyleguje się Gabryś oraz Mat. patrzę na ich twarze pozłacane przechodzącym światłem kwiecistych zasłonek. G trochę pomruczy, bo to taki kotek-puchatek od urodzenia. M przez sen jeszcze ciut się uśmiecha unosząc delikatnie w górę kąciki ust. i nie myślę co będzie za chwilę. bo co ze szczęścia pozostanie jak nas zabraknie? może dziś, może jutro czy za miesiąc? co będzie jak M po przebudzeniu nie powie ‘dzień dobry’, a G swoimi niebieskimi oczkami się nie uśmiechnie? gdzie będziemy jeść śniadanie, jak nie w naszych turkusowych czterech ścianach? wtedy bym ich więcej nie tuliła? nie całowała? nie chodzilibyśmy na leśne spacery i czy nie zrywalibyśmy polnych kwiatów? gdzie wtedy będziemy?
a tak jestem tu, ciągle obok. przy mych puchatkach. i nie chcę myśleć o tym co będzie za chwilę. przy nich czuję się bezpiecznie.